2017.10 Norwegia – Orca-Safari – Tromso
Sunday, Mar 18, 2018
2017.10 Norwegia – Orca-Safari – Tromso

2017.10 Norwegia – Orca -Safari – Tromso

Październik to dopiero początek sezonu, który trwa do lutego. Pogoda nas rozpieszczała, bo było słonecznie. Każdego dnia towarzyszyły nam emocje w poszukiwaniu orek (to rodzina delfinowatych), które udawało nam się spotkać i poobserwować.

Pływaliśmy z zawodowcami, którzy od lat prowadzą safari z orkami, ale nie tylko je poszukują, ale też prowadzą badania. Jedno co jest pewne to orki przeniosły się z Lofotów wyżej i to zdecydowanie wyżej, w zimniejsze rejony – może to jest spowodowane ociepleniem klimatu? Albo po prostu tam jest więcej pożywienia. Nie znaczy, że nie można ich spotkać.

Orki zamieszkują we wszystkich rejonach świata, ale uwielbiają zimniejsze wody. Żyją w stadach z rodziną nawet do 40 osobników, przewodzi im najstarsza samica, która może żyć nawet 100 lat. Samce żyją krócej do 60 lat. Jeśli samica ginie stado rozpada się na mniejsze grupy prowadzone przez córki „samicy”. Samce odpływają. Każda grupa ma swój język porozumiewania się – dialekt. Więc orki z Norwegi ciężko miałyby się „dogadać” z orkami z Antarktydy. W prostej komunikacji na pewno tak, ale już bardziej złożonej nie. Orki są na szczycie łańcucha pokarmowego, jedzą nawet rekiny czy wieloryby. Są bardzo inteligentne, a ich ataki są tak skuteczne, bo pracują zespołowo. Sygnały (sonary) wysłane przez płynące orki w jednej linii są wyłapywane przez wszystkie orki z grupy i odbierane są z tak dokładnym obrazem , że potrafią zlokalizować pożywienie bardzo dokładnie i wspólnie obrać najdogodniejszą strategię ataku. Ich współpraca czy życie rodzinne jest bardzo perfekcyjne i zaskakujące badaczy, czyli nas ludzi.

Mieliśmy okazję nie tylko zobaczyć ich życie, ale też poznać ich obyczaje. Orki nie atakują ludzi. Jedyne przypadki zdarzały się w niewoli w delfinariach. Apel i prośba do wszystkich: nie chodźcie tam ich oglądać, bo dokładacie się do tak niehumanitarnego traktowania orek, które uwielbiają oceany, czyli przestrzeń i swobodę a przede wszystkim życie, rodzinę, która jest ich priorytetem i miłością.

Wszystkie informacje, które uzyskałem zachowałem i chętnie je będę wykorzystywał w moim życiu i chętnie się z nimi podzielę. To wspaniałe miejsce aby tam być. Wszystkie namiary mogę udostępnić.

Pozdrawiam Eugeniusz.

Następny tekst trochę długi, ale ciekawy jestem kto znajdzie czas go przeczytać?

Gdy któregoś dnia Gienek powiedział mi, że jedziemy do Norwegii zanurkować z orkami, to szczerze powiem, że entuzjazmu u mnie nie było widać. A jeszcze, gdy dowiedziałam się, że to będzie safari to… no cóż bujanie łódką to też nie przednia zabawa dla mnie… Ale te emocje miały miejsce w zeszłym roku, jeszcze przed wyjazdem na Antarktykę – w trakcie tej podróży płynęliśmy przez cieśninę Drake’a – podobno nie bujało za bardzo, ale z moją chorobą lokomocyjną to bujanie było dla mnie wystarczające. I nie chcę zapeszać, ale chyba mój błędnik odpowiednio został wybujany, bo już bujanie nie robi na mnie już takiego wrażenia.

Po nurkowaniach w Saltstraumen pojechaliśmy samochodem przez Narvik w okolice Tromso do portu Kaldfjord. Zapakowaliśmy się na statek „Sula”, nasz 6-cio dniowy tymczasowy dom na wodzie w rejonie Morza Północnego. Załoga i turyści jest międzynarodową mieszanką, którą tworzyli Norwegowie, Francuzi, Szwedzi, Angielka, Australijczyk, Włoch i my Polacy.

Wyruszamy następnego ranka w poszukiwaniu orek. Spotykamy niewielką grupę, ale tylko obserwujemy je ze statku, dowiadujemy się, że są w trakcie jedzenia, zejść do wody nie wolno.

Moja wiedza na temat orek, życia i zachowania jest niewielka. Wiem jak wyglądają, że są drapieżnikami i tyle. Na statku codziennie są wykłady i powoli poznaję tę niezwykle inteligentną, znakomicie zorganizowaną grupę zwierząt. Orki płci żeńskiej są mniejsze od męskiej, ale to one przewodniczą stadzie, tzn. jedna najstarsza samica. Żyją dłużej od samców, bo do 104 lat (samce do ok. 60 lat). Płetwa grzbietowa samców jest wyższa i wyprostowana, jak szpikulec. U samic przypomina wyglądem bumerang, czyli jest zakrzywiona. Płetwa ogonowa u samic jest płaska, a u samców wygięte jej boki ku dołowi. Tworzą rodziny od 5 do 40 sztuk w grupie. Gdy samica – główna przewodniczka – umiera, cała dana grupa orek rozpada się. Córki zabierają swoje potomstwo i będzie organizować każda z nich swoją grupę, samce natomiast zostają sami. Nie wiem czy dołączają się do innych grup, czy zostają samotnikami?

Wykłady prowadzi Pierre Robert La Tour z USEA. Pokazał nam też zdjęcie szkieletu orki i okazuje się, że orka w płetwach brzusznych ma kości palców jak u rąk! Jej potomkowie posiadali palce.

O jej inteligencji świadczy umiejętność zorganizowanego działania w grupie.Widzieliśmy filmy z polowania orek na śledzie. Wpada orka w taką ławicę, potężnie uderza płetwą ogonową w śledzie (takie uderzenie je otumania, albo wręcz zabija), które łapane są przez resztę orek z grupy. Co ciekawe taka orka potrafi ze śledzia zjeść tylko samo mięso – szkielet z głową wypluwa. Uzębienie orek trochę przypomina uzębienie dinozaura.

Widzieliśmy też film z polowanie orek na foki, które wylegiwały się na krze. Część orek podpływa pod krę i próbują ją podważyć (o ile nie jest za dużych rozmiarów), a foki zsuwają się wprost do paszczy reszty oczekujących na nie orek z drugiej strony. Po prostu zorganizowana „przestępczość”. Innym razem widzieliśmy film, gdy orki podkradały się w zatoczce do niczego nie przeczuwających fok. W płytkiej wodzie pod osłoną brunatnic potrafiły podpłynąć na tyle blisko, że bez przeszkód upolowały coś na ząb. W menu orek znajdują się ryby takie jak śledzie czy łososie, a także foki, morsy, delfiny, rekiny, a nawet większe od nich samych wieloryby. Co ciekawe my ludzie nie jesteśmy obiektem zainteresowania jako pożywienie. Nie odnotowano prób ataku orek na człowieka. Nie wlicza się przypadków orek będących w niewoli, które zaatakowały swoich treserów. Od jakiegoś czasu jestem anty na instytucje typu ZOO, akwaria i cyrki. W akwariach często wykorzystuje się orki do rehabilitacji dzieci z zaburzeniami rozwojowymi, ale udowodniono, że z takim samym powodzeniem do tego celu można wykorzystać konie. Więc po co wykorzystywać do tych celów orki czy delfiny? Ale wróćmy do naszego safari. Następnego dnia znów wypływamy z portu z samego rana. Widzimy orki! Przesiadamy się, ubrani w suche skafandry i sprzęt ABC, na małą łódź motorową. W międzyczasie orki przepłynęły tuż obok nas. Poruszają się z maksymalną prędkością 60 km/h. A zanurzają się do głębokości 300 m (nie wiadomo czy jeszcze głębiej). Bardzo szybko gdzieś płyną, nie ma sensu wchodzić do wody. Gdybyśmy je dogonili i wskoczyli do wody, nie zdążylibyśmy się do nich zbliżyć, aby je obserwować pod wodą. Następny dzień i następna szansa. Są orki, szybka akcja przenoszenia się na małą łódkę. W pełnej gotowości ubrani w suchacze, sprzęt ABC i pasy balastowe czekamy na komendę „GO, GO, GO”. Orki są bardzo blisko na na powierzchni, widzę ich grzbiety, płetwę grzbietową z ostrym pionowym czubkiem – to faceci. Ale cały czas płyną, czy po skoku będziemy w stanie ich dojrzeć? No niestety są naprawdę szybkie i najwyraźniej mają coś ważniejszego do roboty niż poświęcić nam minutę zainteresowania i pokazać siebie w całej okazałości. Wracamy na łódkę. Nie widzieliśmy ich pod wodą, ale były naprawdę blisko. Jutro następny dzień, nowa szansa na spotkane z tymi inteligentnymi stworzeniami. Wieczorem następna prelekcja. Dowiedzieliśmy się bardzo ciekawych informacji na temat wykorzystywania akustyki. Pod wpływem dźwięku, przykładowo podczas śpiewu człowieka, mowy zwierząt, muzyki – poprzez różnego rodzaju doświadczenia tworzą się przeróżne wzory, nawet figury. Wykonano doświadczenie w basenie, w którym znajdował się delfin. Na wprost niego zanurkował człowiek. Delfin będąc naprzeciwko człowieka zaczął wydawać odgłosy, które zarejestrowano. Jakież było moje zdumienie, gdy następnie odtworzono nagrane dźwięki delfina i… z dźwięków powstało fotograficzne odbicie tego będącego w basenie na wprost delfina nurka, to samo ułożenie rąk – zadziwiło mnie to niesamowicie. I nawet zrobiłam sobie teorię dlaczego orki ciągle przed nami uciekają. Jednego dnia zauważyliśmy łódkę, na której przeprowadzano badania lokalizacyjne orek. Naukowiec z kuszą w ręku strzelał do nich w celu umieszczenia nadajników. Nie wierzę, żeby to nie bolało orek, pewnie boli w podobny sposób jak dostanie się kulką z paintballa. Jeśli orki są tak inteligentne i porozumiewają się na ogromne odległości, to nic dziwnego, że kiedy widziały łódki to po prostu uciekały od nas – pomyślały sobie, że jak każdy będzie z łódek do nich strzelał to my dziękujemy. Wczoraj orek nie widzieliśmy wcale. Za to uczestniczyliśmy w akcji ratunkowej statku, który miał bliskie spotkanie ze skałą. Wszystko dobrze się skończyło. Dziś ostatni dzień i ostatnia dla nas szansa spotkania orek. Pada deszcz i trochę buja. Czy uda nam się je spotkać? Ktoś mógłby powiedzieć, że całe to orka safari to jakieś nieporozumienie, bo w sumie bardzo bliskich spotkań z orkami nie było, takich jak widzieliśmy na filmach, nurkowie pod wodą, a orki parę metrów od nich. Ale ta wyprawa uświadomiła mi jedną bardzo ważną rzecz – że to nie świat kręci się wokół i dla nas, tylko my kręcimy się w nim. Przyroda rządzi się własnymi prawami, a my jesteśmy tylko maleńką cząstką tej przyrody i tego świata.

Pozdrawiam Dorota.

26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 51

Zapisz sie do naszego newslettera!

Otrzymuj informacje o nowościach, promocjach i ofertach specjalnych.